Na początku czerwca władze w Pekinie wprowadziły regulację zobowiązującą duże firmy do rozliczenia się w sprawie zakupionych dóbr w terminie dwóch miesięcy. W teorii nowy deadline nie powinien stanowić problemu dla producentów aut – Agencja Reutera przytacza tu słowa Joerga Wuttke, partnera w amerykańskiej grupie DGA-Albright Stonebridge, który ocenił, że niemieckie, czy ogółem – europejskie – marki motoryzacyjne z reguły płacą swoim dostawcom w ciągu 45-50 dni. Okazuje się jednak, że w przypadku chińskich brandów sprawy mają się zgoła inaczej.
Z raportu LSEG wynika bowiem, że w ubiegłym roku średni czas spłaty zobowiązań przez producentów zza Wielkiego Muru sięgnął 108 dni (wobec 99 dni w 2019 r.). Jak podaje Reuters, dłużej, bo aż 127 dni, na płatności musieli czekać dostawcy rynkowego lidera, firmy BYD. Jeszcze gorzej miało sobie radzić Geely, w którym termin zaległości miał przekraczał pół roku. Zdaniem Wuttke nowa regulacja sprawi, że producenci nie będą mogli traktować swoich dostawców jak banków, wyrównując szanse innych rynkowych graczy.
Opóźnienia w płatnościach to jednak niejedyny problem lokalnych firm. W 2024 r. wartość zapasów 33 przeanalizowanych producentów miała sięgnąć 369 miliardów juanów (51,5 mld dol.; ponad dwa razy więcej niż przed wybuchem pandemii) i to pomimo faktu, że część z nich starała się przerzucić problem na dealerów, narzucając nadmiernie wysokie cele wolumenowe. Jednocześnie ich dług wzrósł na przestrzeni sześciu lat z 616 do 959 mld juanów (choć w porównaniu z rokiem 2023 sytuacja uległa delikatnej poprawie – to wtedy bowiem branża była winna rekordowe 977 mld juanów).
Wspomniane problemy musiały przełożyć się na rentowność sektora i tak też się stało. Z marży zysku netto na poziomie 2,7 proc., którą badani przedstawiciele segmentu automotive uzyskali w 2019 r., nie ostało się wiele – w 2024 r. średnia spadła do zaledwie 0,83 proc., choć od tej reguły znalazły się wyjątki. Do takowych należało BYD: wyzwania związane z szybkim wzrostem nie przeszkodziły firmie w poprawie tego wskaźnika – z 1,7 proc. do 5,4 proc. w latach 2019-2024. Nie sposób oprzeć się jednak wrażeniu, że w swoich ambicjach dotyczących szybkiego rozwoju chińscy producenci, zwłaszcza ci, którzy wyrośli na autach elektrycznych, stąpają po bardzo kruchym lodzie.


